`

Wola Matiaszowa 30

Polańczyk, gm. Solina

13 469 27 09

Register Form

A password will be e-mailed to you.

Zakapiorski okres w Bieszczadach

Atrakcje w Bieszczadach, Bieszczady, Wycieczki w Bieszczadach

Zakapiorski okres w Bieszczadach

 

Specyficzny klimat i magnetyzm Bieszczad to nie tylko przyroda, która sprawia, że chętnie wynajmujemy tu domki i inne noclegi. To także, a może zwłaszcza, ich mieszkańcy. To im Bieszczady zawdzięczają to specyficzne zabarwienie o charakterze zakazanego i zapomnianego przez Boga terenu.

 

Począwszy od czasów legendarnych Biesów i Czadów, w których wkład w charakter tych okolic można wierzyć lub nie, przez tutejsze wsie i lasy przetoczyło się wiele ciekawych zbiorowości. Wystarczy wymienić całe grupy rozbójników, którzy w XVII i XVIII wieku uciekali przed prawem do lasów, a potem dokonywali licznych kradzieży. Wśród nich byli Węgrzy, Wołosi, Rusini i Żydzi, a także inne nacje oraz rdzenni mieszkańcy Bieszczad.

 

Ich działalność okryła złą sławą to miejsce, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Przez bieszczadzkie lasy przetoczyły się później liczne działania wojenne, najpierw podczas I, a potem II wojny światowej. Do dziś ziemia bieszczadzka skrywa zwłoki żołnierzy różnych narodowości. Z kolei w 1944 roku teren ten opanowała UPA, czyli Ukraińska Powstańcza Armia. Z jednej strony jej członkowie ukrywali się w obawie przed powrotem na Ukrainę, a z drugiej strony stworzyli formacje, nazywane popularnie „bandami UPA” czy banderowcami, przed którymi drżała miejscowa ludność.

 

Akcja „Wisła” przeprowadzona w 1947 roku pozwoliła ich usunąć z tego rejonu, a opuszczone gospodarstwa zaczęto zaludniać. I wtedy zaczęły tu przybywać osoby uciekające przed prawem, skłócone z życiem i społeczeństwem itd. Dodatkowo, w 1963 roku ówczesne Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło ściągnąć tu więźniów do pracy w tutejszych PGR-ach. I tak oto sukcesywnie Bieszczady zapełniły się tzw. „zakapiorami”. Nie byli abstynentami, ani też aniołkami, ale z czasem wtopili się w Bieszczadzki krajobraz, wiedli z dnia na dzień to nieskomplikowane, ale twarde życie. I w naturalny sposób stworzyli specyficzny, outsiderski lokalny folklor. Jeśli chcecie poznać go bliżej możecie zajrzeć do twórczości np. Marka Hłasko czy Edwarda Stachury albo do nieco nowszej pozycji, tj. „9 bram, z powrotem ani jednej” Agaty Grzybowskiej. Możecie też wykupić noclegi i na miejscu sprawdzić ten klimat, np. przysiąść cicho wieczorem w knajpie Siekierezada i poobserwować naturszczyków z bliska. Ale raczej nie siedźcie przy herbacie, bo będziecie wyglądać podejrzanie…